Na polanie jakuszyckiej, koło Szklarskiej Poręby, dzięki m.in. wspaniałej postawie naszej championki, Justynie Kowalczyk, odbyły się, po raz pierwszy na polskiej trasie, sprinty i biegi długie w narciarstwie biegowym.
Puchar Świata w biegach narciarskich po raz pierwszy w Polsce 17-18. 02. 2012
Organizatorzy stanęli na wysokości zadania i perfekcyjnie przeprowadzili te zawody, pod każdym względem. Nawet, najgroźniejsza rywalka Justyny, Marit Bioergen, została przywitana kwiatami (choć wiemy, jak ją „kochamy). Wszyscy zawodnicy, goście, osoby towarzyszące na długo zapamiętają polską gościnnośc, doping i atmosferę, jaką spotykali się podczas tych zawodów.
Trasa sprintu, choć przygotowana znakomicie, była trudna, nie tylko pod względem konfiguracji i różnorodności terenu, ale również z powodu warunków atmosferycznych, które uczyniły ją twardą, śliską i zmieniajacą się pod wpływem temperatury powietrza. Sprint odbywa się techniką dowolną, czyli łyżwową , która, jak wiemy, nie jest specjalnością Justyny, zwłaszcza na tak krótkim dystansie-1,6 km. Ciągle niewielkie, ale jednak, braki techniczne, do których sama się przyznaje, wraz z trudnym w tym dniu podłożem śniegowym i kiepską do tego pogodą, sprawiły, że Kowalczyk odpadła w cwiercfinale, minimalnie - o kilka centymetrów, przegrywając miejsce dające start w ½ finału. W tym samym biegu startowała także M. Bioergen, która uplasowała się za Polką i również odpadła z dalszej rywalizacji, tracąc w sumie do Justyny 6 pkt. w Pucharze Świata. Małe to pocieszenie, ale zawsze…
Przed jutrzejszym biegiem na 10 km. stylem klasycznym, to dobry prognostyk, zwłaszcza, że wszyscy, łącznie z nią, czują wyraźny niedosyt. Sama zaś Justyna, nie ukrywa, że przy tak fantastycznym przyjęciu na polskiej ziemi, nie może zawieść Polaków i chce pokazac się z najlepszej strony, co dla nas oznacza tylko jedno – zwycięstwo lub co najmniej podium. W tej konkurencji startowały jeszcze inne nasze zawodniczki, z których dwie, bardziej znane, także odpadły w tej samej fazie zawodów, zajmując miejsca- 27 Sylwia Jaśkowiec i 29- Agnieszka Szymańczak, skromnie punktując w Pucharze Świata , bo weszły do pierwszej trzydziestki. Obie panie tłumaczą swoje fragmentaryczne, i słabe przecież starty, stanem zdrowia, kontuzjami przed lub po leczeniu itd. Pisałem o ich postawie i zaangażowaniu oraz zainteresowaniu władz narciarskich w innym miejscu. Obie jednak są zadowolone z tego, że udało im się wejśc do 30-tki i zdobyc kilka punktów. Czy my tak samo odbieramy te „osiągnięcia”? Pewno – nie. Justyna Kowalczyk była 16 i wiemy, że też boryka się z przewlekłą kontuzją kolana, które po sezonie ma być operowane, a startuje przecież ciągle i to z fantastycznym skutkiem. Ona i Bioergen mają kolosalną przewagę nad pozostałymi uczestniczkami Pucharu Świata i takie potknięcie nie zagraża ich pozycji.
Z obowiązku podam miejsca na podium w sprincie kobiet:
1.I. Ingemarsdotter ze Szwecji
2. M.C. Falla z Norwegii
3. K. Randall z U.S.A.
W podobnych konkurencjach Pucharu Świata w Szklarskiej Porębie startują także panowie. Nas jednak bardziej, ze zrozumiałych względów, interesuje rywalizacja pań. Z dreszczykiem emocji i nadzieją czekamy na sobotni bieg na 10 km.
Justyna Kowalczyk wygrywa w Szklarskiej Porębie. I to jak!!!
Bieg na 10 KM. techniką klasyczną na polanie w Jakuszycach, nasza zawodniczka wygrała z przewagą ponad 36sek. nad M. Bioergen i ponad 50 sek nad T. Johaug (obie z Norwegii)- nokaut. Pozostałe zawodniczki z światowej czołówki straciły do tej trójki już dużo więcej. Bieg odbywał się w trudnych warunkach atmosferycznych: mgła i mokry śnieg na twardym podłożu, zmieniający w miarę wyścigu, swoją temperaturę i konsystencję. Narty ślizgały się, a do tego kilka podbiegów, w tym jeden dosyć sztywny.
Servismeni Justyny, "szamani" z Estonii, doskonale stanęli na wysokości zadania. Zawodniczki startowały co pół minuty (najlepsza - czerwona grupa - przedzielona słabszymi biegaczkami). Nie było więc startu wspólnego, który byłby bardziej ciekawy - wymóg FIS, czy trudności organizacyjne, co przy tej pogodzie, byłoby zrozumiałe.
Justyna rozpoczęła spokojnie, po 1,8 KM była 3-cia, za Bioergen i Johaug, jednak wszystkie trzy mieściły się w 1,5 sek. Na trzecim kilometrze Kowalczyk zaczęła odrabiać straty, by od 5-go, systematycznie powiększać przewagę nad Norweżkami. Był moment w drugiej części dystansu, że T. Johaug traciła do Bioergen tylko 4 sek. i pachniało dopiero trzecim miejscem najgroźniejszej konkurentki Justyny, co oczywiście bardzo by nam odpowiadało. Johaug jednak osłabła a Bioergen, której stanęła przed oczami jeszcze większa strata punktowa, zmobilizowała się i obroniła 2 pozycję powiększając nieco przewagę nad koleżanką z drużyny. Justyna odrobiła wiec stratę punktową i prowadzi z Bioergen 14 punktami w Pucharze Świata.
To co działo się w Jakuszycach w czasie i po biegu, zrobiło wrażenie na wszystkich uczestnikach tej imprezy. Totalna euforia, śpiewy 100 lat i atmosfera przypominająca Mistrzostwa Świata lub olimpijskie zmagania. Ta atmosfera, serdeczność, życzliwość i polskie przyjęcie dotyczy wszystkich ekip i zawodników biorących udział w tych zawodach, także panów, którzy na jakuszyckich traszch rownież rywalizowali w P.Ś. Na pewno na długo zostanie w ich pamięci. W kontekście tego o czym już pisałem, pozostałe nasze panie, a wystartowało ich kilka, nie odegrały większej roli w tych zmaganiach. Kowalczyk była wzruszona i oczarowana. Marit Bioergen była również zachwycona i powiedziała,że chce tu wrócić. Organizacja na medal. My cieszymy się bardzo z przejęcia przez naszą "królową", żółtego plastronu liderki Pucharu Świata i sukcesu organizacyjnego zawodów w Szklarskiej Porębie. Mamy nadzieję, że nasze władze dostrzegły tą wspaniałą, pod każdym względem, imprezę.
www.sport-championsport.blogspot.com


